czwartek, 10 czerwca 2010

Zmierzch opanował MTV! :D

Zmierzch opanował MTV Movie Awards 2010

Druga część ekranizacji "Zmierzchu" bezapelacyjnie wygrała tegoroczne rozdanie MTV Movie Awards: "Księżyc w nowiu" zebrał aż pięć statuetek, w tym dla Najlepszego Filmu. Następny triumfator - komediowa produkcja "Kac Vegas" - otrzymał dwie nagrody.

Jak co roku gala MTV Movie Awards 2010 obfitowały w wiele niespodzianek. Wszystkich gości zaskoczył występ taneczny producenta - Lesa Grossmana, któremu towarzyszyli Jennifer Lopez, Robert Pattinson, Taylor Lautner, Will i Jaden Smith oraz Michael Cera.

Podczas wręczenia Nagrody Pokolenia MTV, której tegoroczną laureatką była Sandra Bullock, aktorka pocałowała Scarlett Johansson - partnerkę Ryana Reynoldsa, który razem z Bullock otrzymał nominacje w kategorii Najlepszy Pocałunek za film "Narzeczony mimo woli".



Na scenie wystąpili m.in. Katy Perry oraz Snoop Dogg w najnowszym utworze "California Gurls", a także jedna z najbardziej znanych amerykańskich piosenkarek - Christina Aguilera, która wykonała utwór "Not Myself Tonight" pochodzący z jej najświeższego krążka "Bionic".


RobertPattinson, Kristen Stewart i Taylor Lautner zaprezentowali widzom niepublikowane dotąd sceny z trzeciej części filmowej sagi "Zmierzch: Zaćmienie".


Publiczność obejrzała również premierowo fragment ostatniego filmu o przygodach Harry'ego Pottera - "Harry Potter i insygnia śmierci", który do kin wejdzie dopiero w listopadzie 2010 (I część) oraz w lipcu 2011 (II część).



Tegoroczne rozdanie nagród MTV Movie Awards poprowadził Aziz Ansari - początkujący aktor i jeden z najlepiej zapowiadających się komików młodego pokolenia. Wśród prezenterów, którzy wręczyli zwycięskie statuetki, pojawili się Adam Sandler, Chris Rock, David Spade, Tom Cruise, Cameron Diaz, Zac Efron, Jessica Biel, Jessica Alba, Scarlett Johansson, Eva Mendes, Steve Carell, Miranda Cosgrove, Sean "Diddy" Combs i Russell Brand.



Po raz drugi w historii gali to fani zadecydowali zarówno o nominacjach we wszystkich kategoriach, jak i o zwycięzcach gali, głosując na wybrane przez siebie propozycje poprzez lokalne strony internetowe MTV.



Lista zwycięzców gali MTV Movie Awards 2010:

Najlepszy Film - "Zmierzch: Księżyc w nowiu"
Najlepsza Rola Komediowa - Zach Galifianakis ("Kac Vegas")
Najlepszy Czarny Charakter - Tom Felton ("Harry Potter i Książę Półkrwi")
Najlepszy Pocałunek - Kristen Stewart i Robert Pattinson ("Zmierzch: Księżyc w nowiu")
Najlepsza Scena Walki - Beyoncé Knowles vs. Ali Larter ("Obsessed")
Najbardziej Zakręcona Scena Filmowa - Ken Jeong ("Kac Vegas")
Najlepsza Rola Męska - Robert Pattinson ("Zmierzch: Księżyc w nowiu")
Najlepsza Rola Kobieca - Kristen Stewart ("Zmierzch: Księżyc w nowiu")
Najlepszy Debiut - Anna Kendrick ("W chmurach")
Światowa Supergwiazda - Robert Pattinson
Największy Kozak Na Ekranie - Rain
Najbardziej Mrożący Krew w Żyłach Występ - Amanda Seyfried ("Zabójcze ciało")
Nagroda Pokolenia MTV - Sandra Bullock

19. edycja MTV Movie Awards odbyła się w nocy z 6. na 7. czerwca o g. 3: 00 polskiego czasu w Los Angeles.

Uroczystość emitowana była bezpośrednio na kanałach MTV Polska oraz MTVNHD. Powtórki można będzie obejrzeć w MTV Polska: w środę 16. czerwca o godz. 10:00 i w sobotę 19. czerwca godz. 13:30.

Fot. MTV

To dotyczy nas wszystkich:)

Znalazłam w "13" ciekawy wywiad. Poczytajcie :)


„13”: Czy podoba wam się słowo dojrzewanie?
Wszystkie: Nie!!!!
Julia: To tak, jakby niepełnosprawnych pytać o tolerancję. Starzy mówią: dojrzewanie to jest trudny okres. Robią się wtedy pryszcze, hormony buzują… i inne jakieś tam bzdury tłumaczące nasze zachowanie.
„13”: Co to znaczy buzowanie hormonów?
Ania: Hormony to są emocje.
Wiki: To jest niestabilność psychiczna. Wieczna huśtawka nastrojów.

„13”: A czy wy macie huśtawki nastrojów?
Julia: Tak, ale czy to źle? Czy pani nie ma huśtawki nastrojów? Na pewno ma, wszystkie kobiety to mają. Tylko do pani nikt za to nie ma pretensji, a nas, nastolatek, wszyscy się o to czepiają. Jak się śmiejemy, to źle, bo np. robimy to za głośno. A jak jesteśmy smutne, depresyjne, to też źle. Bo np. mamy dziwne miny, chodzimy nadąsane i przeżywamy bunt.

Dziewczyny poruszyły w tej rozmowie wiele trudnych, osobistych spraw. Więcej przeczytacie w czerwcowej "13"

Bliżej gwiazd...

Dziś poznajmy bliżej gwiazdę, która zawładnęła światem muzyki. Chodzi oczywiście o młodą piosenkarkę- Alexandrę Burke.
http://clairemckim.files.wordpress.com/2009/12/alex.jpghttp://republika.pl/blog_rr_3706636/7340901/tr/alexandra_burke.jpghttp://www4.pictures.gi.zimbio.com/X+Factor+Contestants+Perform+Secret+Gig+7F4WlnvYQEYl.jpg
Oto są jej zdjęcia. Może ją kojarzycie? A jej piosenkę: Broken Heels?
A kto ciekawy, macie materiał o niej:

Alexandra Burke

Alexandra Imelda Cecilia Ewan Burke (ur. 25 sierpnia 1988 w Islington) – brytyjska piosenkarka soul i R&B. Zwyciężczyni piątej edycji brytyjskiego show The X Factor.

Alexandra urodziła się w Islington w Wielkiej Brytanii jako córka byłej członkini zespołu Soul II Soul Melissy Bell i Davida Burke. Drugie imię (Imelda) odziedziczyła po swojej babci, trzecie (Cecilia) – po dziadku (Cecil), natomiast czwarte imię (Ewan) to nazwisko panieńskie jej matki. Rodzice Alexandry rozstali się, kiedy ich córka miała sześć lat. Piosenkarka ma czterech braci oraz jedną siostrę.

W wieku pięciu lat zaczęła uczyć się śpiewać. Jako dziewięciolatka wystąpiła na scenie w Bahrain wraz z mamą. W wieku lat dwunastu wystąpiła w Star for a Night, gdzie była najmłodszą uczestniczką.

The X Factor

W 2005 Burke wzięła udział w przesłuchaniach do drugiej edycji show, uznano jednak, że jest ona za młoda. Dopiero w 2008 roku udało dostać się jej do programu i wygrać go pokonując aż milionem głosów zespół JLS.
Alexandra Burke
AlexandraBurke.jpg
Imię i nazwisko Alexandra Imelda Cecilia Ewan Burke
Data i miejsce urodzenia 25 sierpnia 1988
Islington, Londyn, Wielka Brytania
Gatunek soul, R&B, pop
Zawód piosenkarka
Aktywność 2008 – obecnie
Wytwórnia płytowa Syco Music, Sony Music Entertainment
Powiązania The X Factor, Cheryl Cole, Leona Lewis
Alexandra jest drugą (po Leonie Lewis) kobietą, która zwyciężyła brytyjską wersję programu.

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Garść nowych pytań! Udzielam rady i poszukuję nowości :)

Wpadłam w oko kolesiowi, który zmienia dziewczyny jak rękawiczki. Czy mam mu zaufać? A może olać go? Jestem załamana... Dziewczyna, 13 lat

Przede wszystkim uśmiechnij się - to, że wiesz, jaki on jest, zdecydowanie ułatwia ci życie. Pomyśl, co by się działo, gdybyś nie znała jego charakteru. Niestety, decyzję będziesz musiała podjąć sama. Jeśli boisz się, że gość cię rzuci, to po prostu nie spiesz się. Pozwól mu o ciebie powalczyć... Niech udowodni, że znaczysz dla niego coś więcej!


Zbliża się lato, niedługo wszyscy wylegną na plażę, a ja wciąż będę blada, bo mam uczulenie na słońce. Ratunku! Monika, 12 lat

Spróbuj skorzystać kremów i samoopalaczy, które mogą nadać twojej skórze przyjemny, brązowawy odcień. Pamiętaj jednak, by nałożyć je równomiernie i... nie przesadzić. Najlepiej będzie, jeśli na próbę posmarujesz sobie jakąś niewidoczną część ciała i zobaczyć, jaki będzie efekt. Dzięki temu unikniesz ewentualnej kompromitacji!


co zrobić?[zmartwiona 14lat]
Od jakiegoś czasu pewien ksiądz się do mnie przyczepił, mówi mi różne komplementy, zaczepia mnie ostatnio nawet w kościele gdy chodził z tacą położył mi rękę na ramieniu i powiedział Kajka jesteś najpiękniejsza i bardzo cieszę, się że jesteś... Co mam zrobić żeby się ode mnie odczepił nie chce żeby sobie ktoś pomyślał, że chodzę z księdzem albo coś takiego... Proszę pomóżcie...

Przede wszystkim nie daj się! Nie nabieraj się na takie...słówka! Jak najszybciej powiedz też o tym rodzicom! Prawdopodobnie masz do czynienia ze...zboczeńcem! Nie bójmy się tak tego nazwać! Obserwuj gościa i bądź czujna! Nie doprowadzaj do takich sytuacji, kiedy jesteście sam na sam!


Zdradziecka koleżanka[Karolina]
Uczę się w 1 klasie gimnazjum. Mam bardzo dużo kolezanek ale ostatnio zauwarzyła, że jedna z nich jest bardzo natrętna. Rozmawia ze mną na przykład o chłopakach lub innych rzeczach, a za kilka minut kończy rozmowę jakimś wykrętem i odchodzi do trzech jej najlepszych koleżanek którym jak już kilka razy zauważyłam opowiada o tym, o czym ja z nią rozmawiałam. A po tem wroca jakby nie sie nie stało i pyta mnie "jak ja się czuję". Moim zdaniem to jest żałosne, ale niewiem jak sobie z tym poradzic, już nie moge tego znieść. Prosze doradź mi co mam dalej robić.

Przede wszystkim nie opowiadaj jej o niczym! To ona rozsiewa o Tobie plotki. Możesz mieć przez nią problemy! Najlepiej zerwij z nią kontakt. Masz przecież dużo innych koleżanek. Oby okazały się lepsze!



Myśl o sobie pozytywnie! ;D

Czasem sądzisz, że jesteś do bani? Zrób z tym coś. Na początek przestań się dołować. Warto!

Wyobraź sobie, że twoja najlepsza kumpela wszędzie za tobą chodzi. Mówi miłe rzeczy, podtrzymuje na duchu, dopinguje. Na pewno czułabyś się z nią lepiej niż z twoim głosem wewnętrznym, który niekiedy ci nieźle dokopuje. Spróbuj zatem... zainstalować taką ”przyjaciółkę” w swojej głowie na stałe!

Głos wewnętrzny mówi: ”Jesteś brzydka”
Czemu tak gada? Twoje ciało zmienia się w czasie dojrzewania i nie bardzo wiesz, co masz z nim począć. Czasami tracisz nad nim kontrolę, nie bardzo rozumiesz, co się z tobą dzieje. To wkurzające, kiedy co rano ma się nowe pryszcze. Poza tym ciągle porównujesz się z laskami, przy których wypadasz blado, np. z modelkami – bez sensu, bo nad ich wyglądem pracuje sztab ludzi, a ich zdjęcia potem i tak są poprawiane komputerowo! Do tego, patrząc na siebie w lustrze, skupiasz się tylko na swoich brakach i w efekcie czujesz się, jakbyś składała się z samych wad rozwojowych ;-). A przecież wcale tak nie jest! Słowo! Jak to zmienić? Pamiętaj, że to, na czym się koncentrujesz, bez końca ”rośnie” w twojej wyobraźni. Na przykład po godzinie wpatrywania się w swoją nogę (obiektywnie zupełnie zwyczajną) masz wrażenie, że jest nie tylko gruba, ale wręcz ”słoniowa”.
Sztuczka dla ciebie: Czujesz się jak Brzydka Betty? Na ulicy zwracaj uwagę na to, jak zbudowane są inne panny. Wiesz, będziesz miała farta, jeśli w ciągu godziny zobaczysz choć jedną laskę, która ma idealne ciało. Cała reszta to zupełnie zwyczajne dziewczyny. A większość z nich ma facetów i wygląda super!
Co powie przyjaciółka? ”Twój brzuszek jest taki seksowny”. ”Masz śliczną pupę!”. ”Wyglądasz jak milion dolarów!”.

Głos wewnętrzny mówi: ”Jesteś głupia”
Czemu tak gada? Bo rodzice cały czas stawiają ci za wzór starszego brata-geniusza. A kiedy dostaniesz 4+, od razu pytają, czemu nie 6. Poza tym masz wrażenie, że wszyscy dokoła są mądrzejsi od ciebie. Jakby tylko tobie nauka przychodziła z trudem, a inni sobie świetnie radzili z tym, co ciebie zupełnie przerasta. Jak to zmienić? Każdy jest świetny w jakiejś dziedzinie, tylko musi ją odnaleźć. Sprawdź się, próbuj różnych działań. Kiedy będziesz w czymś niezła, poczujesz się pewniej. Pamiętaj, zamiast się karać za każdą porażkę (np. słowami: ”Ty kretynko!”), nagradzaj się za sukcesy. I bądź dla siebie miła...
Sztuczka dla ciebie: Masz poczucie, że nic ci się nie udaje? Narysuj sobie na kartce skalę: od ”totalna porażka” do ”100% sukcesu”. Potem umieść na osi 10 wydarzeń, które uważasz za nieudane. Wyjdzie ci, że porażka porażce nierówna! Okaże się, że to, co uznałaś za klapę, jest nią np. tylko w połowie (bo wstęp wypracowania był do bani, ale zakończenie już OK).
Co powie przyjaciółka? ”Czym ty się, stara, łamiesz? Każdy czasem ma problemy w szkole! Spoko!”.

Naprawdę intersujące realne problemy! Warto wiedzieć! ;P

...
Dorota nie zauważyła momentu, w którym internet stał się dla niej ważniejszy niż realny świat. Jak każdy „holik” uparcie zaprzeczała, że ma problem...

Pierwszy komputer Dorota dostała osiem lat temu, na komunię. Ojciec dziewczyny uważał, że córka powinna opanować podstawy informatyki, bo bez jej znajomości nie ma szans na dobrą pracę. Zainwestował więc w wypasioną, nowoczesną maszynę. „Oczywiście, wbrew nadziejom taty, mój pecet służył mi raczej do grania niż do nauki” – wspomina 17-letnia Dorota. Tyle tylko, że tych kilka gier, w które wyposażono kompa, szybko jej się znudziło, więc do komputera siadała rzadko. Ale to zmieniło się cztery lata temu, gdy ojciec podłączył jej sprzęt do internetu i nauczył córkę korzystania z sieci.

Bój się bloga!
Dorota nagle odkryła, że ma dostęp do miliardów informacji, morza rozrywki i ludzi. Zaczęła wysyłać dziesiątki maili, godzinami gadać ze znajomymi. „Zawsze byłam nieśmiała – mówi. – A teraz mogłam rozmawiać z kimś, nie widząc jego twarzy i nie pokazując swojej. To było dla mnie odkrycie. Rewelacja!”. Odtąd dziewczyna wpadała do domu zaraz po szkole, zrzucała buty, plecak i biegła do pokoju odpalić swojego „kompika”. „W sieci zawsze czekało na mnie coś ciekawego – opowiada. – I zawsze było z kim pogadać. Na forach i portalach znalazłam sporo fajnych ludzi. To był mój sposób na zabicie czasu i pozbycie się stresu. Nigdy nie lubiłam sportu, książek, nie przepadam za telewizją. A w necie się nie nudziłam. Nawet nie zauważałam, jak mijają kolejne godziny”. Ojciec Doroty, zajęty pracą w firmie, wracał do domu po dwudziestej. Mama też rzadko przychodziła z biura przed osiemnastą. Gdy dzwonili zapytać, czy odrobiła lekcje i odgrzała sobie obiad, przytakiwała, choć posiłek nietknięty czekał w lodówce. „Nastawiałam alarm w komórce i tuż przed powrotem mamy biegłam do kuchni, by szybko zjeść obiad – opowiada Dorota. – Nigdy mnie nie nakryli”. Po roku utrzymywania kontaktów z połową Polski i świata, Dorota zrobiła selekcję znajomych. Inaczej musiałaby siedzieć przed kompem całą dobę. „Miałam mniej rozmów, czatów, za to więcej czasu spędzałam, czytając newsy, ściągając muzę, szukając zabawnych klipów – opowiada. – To było jak sport: łowiłam różne smaczki, żeby potem podzielić się nimi z kumpelami. No i uwielbiałam czytać blogi. Sama zaczęłam nawet coś pisać, ale uznałam, że inni robią to lepiej i wolę czytać ich, niż sprzedawać siebie”. Rok po zapoznaniu się z netem surfowanie po nim zajmowało jej już ok. 7 godzin dziennie. „Grunt to dobra organizacja – uśmiecha się Dorota. – Siadałam do kompa zaraz po lekcjach. Gdy przychodziła mama, udawałam, że odrabiam lekcje, a potem pytałam, czy mogę jeszcze trochę pograć. Pozwalała mi w nagrodę za pracowitość. Siedziałam przed monitorem do 22 albo i dłużej. Miałam na pasku ściągniętą stronę z matematycznymi wzorami lub jakimś artykułem historycznym i kiedy ktoś wchodził do pokoju, najeżdżałam błyskawicznie na link i udawałam, że szukam czegoś do szkoły. No i jeszcze rano, przed wyjściem z domu, wchodziłam do sieci, by sprawdzić pocztę, zajrzeć szybciutko na kilka stron...”.

PLOTKI ONLINE
Surfowała w internecie bez jasno określonego celu. Kiedyś śmiała się z tych, co przeglądają plotkarskie rubryki, a teraz sama szperała po stronach z newsami o tym, co robią gwiazdy filmowe, telewizyjne. „Bawiło mnie to... – tłumaczy dziewczyna. – Wiedziałam, z kim kręci na boku Beckham czy gdzie kupuje buty Edyta Górniak. Ale najbardziej lubiłam wtopy celebrytów pokazywane w śmiesznych klipach czy na złośliwych fotach”. Po porcji wiadomości ze świata nadchodził czas na sieciowe gry. Najczęściej grała w jedną „strzelankę”, w której podszywała się pod chłopaka. „Nic nie było dla mnie ważniejsze od tych godzin przed monitorem – wspomina Dorota. – Nauka, spotkania na mieście ze znajomymi, rozmowy z bratem przestały się liczyć. Jak już coś musiałam robić, załatwiałam to przy okazji. Np. odwalałam wypracowanie w czasie ściągania klipów lub filmów. Komputer »ssał« z serwera, a ja wtedy mogłam napisać parę zdań”. Coraz częściej łapała się na tym, że w szkole na lekcjach myśli, co napiszą dziś na portalu o gwiazdach i czy pojawią się jakieś fajne klipy na YouTube. I już nie mogła się doczekać, kiedy będzie mogła sprawdzić swojego maila. „Żyłam jak na haju – przyznaje Dorota. – Interesowało mnie tylko szperanie w sieci. Gdy kumpela dała mi adres na serwery z serialami, a potem z archiwami muzycznymi, siedziałam w nich miesiącami, bo ciągle odkrywałam coś nowego”.

Nie siedźcie, więc za długo przy kompie! :)

Spójrzcie co znalazłam w gazecie...

...
Spokojne dotąd życie Jagody zmieniło się w koszmar, gdy zaczął ją nękać o osiemnaście lat starszy od niej mężczyzna. Chodził za nią krok w krok, podglądał w domu, wyczekiwał pod szkołą...

Dwie przecznice. Tyle dokładnie dzieli dom Jagody, 20-latki mieszkającej w Mysłowicach, od domu człowieka, którego ona i jej znajomi nie wahają się nazywać szaleńcem. „Czuję się osaczona przez niego i to mnie wykańcza psychicznie − mówi Jagoda. − Dawniej wierzyłam w ludzi, byłam otwartą osobą, a przez niego stałam się zalękniona, nieufna. Nie chcę tego. Nie chcę, by ten człowiek mnie niszczył”.

Przystankowy znajomy
„Ten człowiek” to 38-letni Darek. Pojawił się w życiu Jagody sześć lat temu. Podszedł do niej na imprezie u znajomych, uśmiechnął się i przedstawił: „Jestem James Bond”. Wtedy ją to nawet rozbawiło. Na tyle, że zapamiętała ten moment, tę twarz. Nie spodziewała się jednak, że za kilka lat ów zabawny facet sporo namiesza w jej świecie. „Kiedy skończyłam gimnazjum, zaczęłam z Mysłowic dojeżdżać do liceum w Katowicach – opowiada Jagoda. – Autobusem. Na przystanku pojawiał się także on. Najpierw rzadko. Może raz na tydzień. Witał się, zagadywał. Z czasem przychodził na przystanek coraz częściej. W końcu codziennie. Wsiadał ze mną do busa, przesiadał się na tramwaj i odprowadzał mnie pod szkołę. Mówił, że jeździ do pracy, którą ma w pobliżu. Wydawało mi się to trochę dziwne, ale przecież w końcu możliwe”.
Minęło kilka miesięcy, nim zorientowała się, że coś jest nie tak. Że mężczyzna, z którym jeździ do szkoły, pracy raczej nie ma (w każdym razie nie umie nic o niej powiedzieć), a do Katowic podróżuje po to, by móc ją spotkać po drodze. „Nie wiedziałam, co o tym myśleć – wspomina Jagoda. – W gruncie rzeczy miło mi się z nim rozmawiało. Gadaliśmy o życiu, muzyce. O wszystkim. Żaden
z niego bystrzak, ale dzięki rozmowie podróż upływała szybciej. Nie był napastliwy, agresywny. Tylko, jeśli mogę tak powiedzieć, upierdliwy. Jak uświadomiłam sobie, że chyba mu się podobam, próbowałam go zniechęcić. Przestałam z nim rozmawiać, ale on nie dawał za wygraną. Jeździł za mną, chodził za mną i ciągle coś gadał o świecie, o życiu”. Irytowało ją to coraz bardziej. Czuła, że z tym facetem musi być coś nie w porządku. „Pytałam go kilka razy, o co mu chodzi, ale tylko się uśmiechał – mówi Jagoda. – W końcu wydukał, że jestem dla niego najważniejsza, że się zakochał”.

Niechciana miłość

„Aż mnie zemdliło. Przecież ja tym facetem nigdy w życiu nie mogłabym się zainteresować na poważnie. Dwa razy starszy ode mnie, nieciekawy. Powiedziałam mu to najdelikatniej, jak potrafiłam, ale to nic nie dało. Łaził za mną dalej”. Jagoda wielokrotnie, już w mniej kulturalnych słowach, powtarzała Darkowi, żeby się od niej odczepił. Nie poskutkowało. Mężczyzna odpowiadał, że jest wolnym człowiekiem i jeśli chce jeździć i chodzić tam, gdzie ona, to nikt mu tego nie zabroni.
„Zaczęłam się go bać – mówi Jagoda. – Bo zrozumiałam, że on jest chory psychicznie. Ciągle opowiadał, że grozi mi niebezpieczeństwo, chce mnie porwać komunistyczna mafia, ale on mnie uratuje. Gdy kazałam mu się raz na zawsze ode mnie odczepić i postraszyłam go tatą, Darek stwierdził, że... mój ojciec też jest w mafii i działa na moją szkodę!”. Jagoda postanowiła zniechęcić do siebie Darka. Przestała się do niego odzywać, odwracała głowę na jego widok. Niestety, skutek był odwrotny od zamierzonego. Darek zaczął regularnie pojawiać się nie tylko na przystanku, ale także pod jej domem, zaglądać przez okno do jej pokoju.

Non stop za nią, krok w krok...
Jagoda była naprawdę przerażona, więc jej rodzice zdecydowali, że trzeba szukać pomocy. Zgłosili sprawę policji, a ta przesłuchała Darka. Dzielnicowy zagroził mu, że jak się nie uspokoi, to spotka go kara. Niestety, interwencja funkcjonariuszy pomogła na krótko. „Po jakimś czasie ten szaleniec znów zaczął mnie prześladować – wzdycha Jagoda. – Czasem, jak byłyśmy z siostrą same w domu, wchodził do ogródka. Rzucałyśmy w niego drobnymi przedmiotami, żeby sobie poszedł. Bez rezultatu. Raz, jak opalałam się na balkonie, usłyszałam kroki. Otwieram oczy, a on stoi nade mną i bełkocze coś o miłości. Uciekłam do domu, ale nawet tam nie czułam się już bezpiecznie”. Wzywanie policji nic nie dawało. Nim przyjechał radiowóz, Darek już znikał. Z czasem policjanci zaczęli w ogóle ignorować wezwania. Uznali, że nachodzący Jagodę człowiek nie zagraża jej życiu.
„On miał coraz większą obsesję na moim punkcie – mówi Jagoda. – Ciągle za mną łaził, podrzucał mi jakieś prezenty na walentynki, chciał się umawiać. A ja miałam kłopoty ze spaniem, skupieniem uwagi. Cały czas wydawało mi się, że on mnie obserwuje. Że za chwilę wyskoczy zza drzewa albo z tramwaju lub będzie czekać pod moim domem. Wykańczał mnie psychicznie”. Bezsilność policji rozzuchwalała prześladowcę. Potrafił o 21.00 walić w drzwi mieszkania dziewczyny i domagać się spotkania. Wydzwaniał domofonem, nawoływał pod oknem. W takich warunkach Jagodzie trudno było się uczyć do matury. „Nauczyciele zwracali uwagę, że mam problemy z koncentracją, ciągle coś zapominam – mówi dziewczyna. – A ja byłam po prostu roztrzęsiona, pełna lęków i niepokoju. To cud, że jakoś udało mi się zdać maturę i dostać do Akademii Muzycznej. W takim stanie...”.
Co dała nam ta historia?